nie wiem czy to ma sens
awansowałam ze szmaty na .
nawet jeśli sama jestem sobie winna
teraz mam znosić każdą obelgę
"nie wybaczyłem i jestem prawie pewny, że się to nie stanie"
"szmata"
"wypierdalaj się dupczyć do..."
nie mam prawa do jakiejkolwiek godności
jak pies, na każde gwizdnięcie, jak pies bez prawa głosu
nie jesteśmy postaciami z anime.
niestety.
miałabym pewność, że na końcu padniemy sobie w ramiona i będziemy żyć długo i szczęśliwie.
zmęczona jestem. żeby nie powiedzieć wyjebana.
przy życiu trzyma mnie myśl, że gdzieś na końcu tego ciemnego tunelu musi być jakieś światełko. nad barem najlepiej.
nie żebym sobie folgowała w tej materii, o nie. wstrzemięźliwość to moje drugie imię. trudno być niewstrzemięźliwym kiedy się człowiek nawala małym piwem.
nogi wchodzą mi do dupy, mózg mi się lasuje. nie robię dziś nic. oglądam telewizję (nowość). nie uczę (żadna nowość). siedzę na kanapię i piję herbatę. odpoczywam. bo nie mam ochoty tak jak wczoraj buczeć jak syrena pokładowa przez kilka godzin.
dla wsparcia siostry: WSZYSCY FACECI TO CIULE
głównie dlatego, że nie mają cipki